Latem 2024 roku mieszkańcy Budapesztu byli świadkami niecodziennej sceny – przez centrum węgierskiej stolicy przemaszerowali rolnicy prowadząc dwa wielbłądy. Ten symboliczny protest miał zwrócić uwagę na problem, który dla wielu może wydawać się abstrakcyjny, ale dla węgierskich rolników staje się dramatyczną rzeczywistością: postępujące pustynnienie Wielkiej Niziny Węgierskiej.
Wielka Nizina Węgierska zmienia się w pustynię
Gdy mówimy o pustynnieniu w Europie, automatycznie myślimy o krajach śródziemnomorskich. Tymczasem Węgry, położone w sercu kontynentu, coraz bardziej przypominają krajobraz znany z Afryki Północnej. Wielka Nizina Węgierska, będąca częścią Kotliny Panońskiej, to region o kluczowym znaczeniu rolniczym – ponad 80% jej powierzchni wykorzystuje się rolniczo, a gleby należą do najżyźniejszych w regionie.
Według danych Komisji Europejskiej na Węgrzech działa około 430 tysięcy rolników, a na obszarach wiejskich mieszka około 3 milionów ludzi, co stanowi 30,5% ludności kraju. Problem suszy dotyka więc znacznej części społeczeństwa węgierskiego.
Badania potwierdzają dramatyczne zmiany klimatyczne
Najnowsze badania opublikowane w 2025 roku pt. „Analiza wykrytych i przyszłych warunków suszy – studium przypadku Wielkiej Niziny Węgierskiej” dostarczają niepokojących danych. Choć roczne sumy opadów nie uległy istotnym zmianom, to dramatycznie zmieniła się ich struktura – podobnie jak w Polsce, rośnie udział opadów krótkotrwałych i nawalnych kosztem długotrwałych, które pozwalają na skuteczne odnowienie zasobów wodnych.
Jednocześnie Węgry doświadczają wyraźnego ocieplenia. Letnie temperatury, które dawniej oscylowały między 16-18°C, dziś coraz częściej sięgają 19-20°C. To sprawia, że klimat przypomina coraz bardziej warunki sprzed kilkunastu lat znane z rejonu Morza Śródziemnego.
Skutki są dramatyczne – podczas suszy w 2022 roku produkcja roślinna spadła o 32% rok do roku, a według OECD w skrajnym scenariuszu straty gospodarcze w rolnictwie mogą przekroczyć 6 miliardów euro.
„Strażnicy wody” w akcji
Gdy władze długo zwlekały z działaniem, inicjatywę podjęli sami rolnicy. Grupa ochotników nazywanych „strażnikami wody” pod przewodnictwem rolnika Oszkára Nagyapátiego z regionu Homokhátság na południu Węgier, rozpoczęła pionierski projekt retencji wodnej.
„Jest znacznie gorzej i z roku na rok coraz gorzej. Gdzie podziała się tak duża ilość wody? To niewiarygodne” – opisuje sytuację Nagyapáti, obserwujący jak tam, gdzie kiedyś rosły różnorodne uprawy, dziś widać głębokie pęknięcia w glebie i wydmy przypominające Saharę.
Pomysł „strażników wody” był prosty, ale skuteczny – przeprowadzili rozmowy z władzami i lokalnym kąpieliskiem termalnym, by przekierować nadmiar wody z term, która zwykle bez pożytku trafia do kanału, na ich grunty rolne.
Sukces lokalnej inicjatywy
Po zablokowaniu śluz wzdłuż kanału odprowadzającego zużytą wodę z term, woda zaczęła stopniowo gromadzić się na 2,5-hektarowym polu zlokalizowanym w naturalnym zagłębieniu terenu. Po kilku miesiącach utworzyły się płytkie mokradła, które według Nagyapátiego „mogą wydawać się bardzo małe, ale dają nam ogromną radość tutaj, na pustyni”.
Korzyści z tego projektu są wielorakie:
- Podniesienie poziomu wód gruntowych
- Stworzenie mikroklimatu dzięki parowaniu
- Zwiększenie wilgotności powietrza
- Obniżenie temperatur w promieniu około 4 km
- Redukcja zapylenia
Sytuacja w Polsce – podobne wyzwania
Problem pustynnienia nie omija także Polski. Podobnie jak na Węgrzech, w naszym kraju obserwuje się zmiany w strukturze opadów – coraz więcej deszczów nawalnych i mniej opadów długotrwałych. Regiony takie jak Kujawy czy wschodnia Wielkopolska już dziś zmagają się z deficytem wody, a prognozy klimatyczne nie napawają optymizmem.
Polscy rolnicy i samorządy mogą czerpać inspirację z węgierskich inicjatyw retencji wodnej. Projekty małej retencji, budowa oczek wodnych czy renaturalizacja naturalnych zbiorników mogą okazać się kluczowe dla przyszłości polskiego rolnictwa.
Perspektywy na przyszłość
Grupa „strażników wody” liczy już ponad 30 wolontariuszy i planuje rozszerzenie projektu na kolejne pola. Ich sukces inspiruje innych rolników do podobnych inicjatyw. Jednak eksperci ostrzegają, że lokalne działania mogą okazać się niewystarczające bez globalnych zmian.
Według prognoz, jeśli obecny kurs emisji zostanie utrzymany, do końca XXI wieku obszary dotknięte poważną suszą na Wielkiej Nizinie Węgierskiej mogą wzrosnąć z obecnych 6% do 17% powierzchni. Szybka redukcja emisji CO2 mogłaby znacząco ograniczyć skalę tego zjawiska.
Tymczasem węgierski rząd przeznaczył na walkę z suszą ponad 12 milionów euro, a premier Viktor Orbán przyznał, że „robi wszystko, co może, jednak nawet rząd nie jest w stanie całkowicie uchronić kraju przed suszą”. Kwestia ta może mieć także polityczne konsekwencje, gdyż wiejski elektorat stanowi ważne zaplecze dla partii rządzącej.
