Nowe unijne regulacje dotyczące tzw. rolnictwa węglowego (carbon farming) ponownie wzbudziły kontrowersje. Koalicja organizacji ekologicznych publicznie skrytykowała najświeższy projekt przepisów, zarzucając mu wykluczenie dwóch istotnych kategorii emisji: tych pochodzących z hodowli zwierząt gospodarskich oraz emisji związanych z pośrednimi zmianami użytkowania gruntów. Zdaniem aktywistów i ekspertów ds. środowiska, pomimo kolejnych iteracji dokumentu, fundamentalne zastrzeżenia nadal pozostają bez odpowiedzi.
Czym jest rolnictwo węglowe i dlaczego to ważne?
Rolnictwo węglowe to koncepcja zakładająca wynagradzanie rolników i zarządców gruntów za działania prowadzące do pochłaniania dwutlenku węgla z atmosfery lub ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. W praktyce chodzi o takie praktyki jak:
- odtwarzanie torfowisk i mokradeł,
- wprowadzanie agrolesnictwa (łączenia upraw z drzewami),
- stosowanie okryw roślinnych i technik bezorkowych,
- poprawa zarządzania glebą organiczną.
Unijne ramy prawne dla rolnictwa węglowego mają stanowić ważny element realizacji celów klimatycznych Europejskiego Zielonego Ładu, a jednocześnie stworzyć nowe źródło dochodów dla sektora rolniczego. Mechanizm ten jest postrzegany jako pomost między polityką klimatyczną a potrzebami gospodarstw rolnych — szczególnie tych borykających się z presją ekonomiczną.
Co wzbudza największe kontrowersje w nowym projekcie?
Sedno sporu leży w zakresie emisji objętych projektowanymi przepisami. Koalicja organizacji ekologicznych wskazuje, że najnowszy projekt unijnych zasad rolnictwa węglowego w dalszym ciągu wyklucza z rachunku emisje pochodzące z hodowli zwierząt. Tymczasem sektor ten odpowiada za znaczną część całkowitego śladu węglowego europejskiego rolnictwa — przede wszystkim przez emisje metanu ze strony bydła oraz podtlenku azotu wynikającego ze stosowania nawozów i odchodów zwierząt.
Drugie poważne zastrzeżenie dotyczy tzw. pośrednich zmian użytkowania gruntów (indirect land use change, ILUC). Zjawisko to oznacza sytuację, w której zwiększenie produkcji rolnej na jednym obszarze — np. na potrzeby upraw energetycznych czy pasz — powoduje przeniesienie innej produkcji w inne miejsce, często wiążące się z wylesianem lub degradacją ekosystemów gdzie indziej na świecie. Organizacje ekologiczne podkreślają, że pomijanie tego efektu w bilansie węglowym sprawia, iż system certyfikacji rolnictwa węglowego może dawać mylący obraz rzeczywistego wpływu danego podmiotu na klimat.
Głos organizacji ekologicznych: obawy wciąż bez odpowiedzi
Przedstawiciele koalicji organizacji ekologicznych zaznaczają, że zgłaszali swoje zastrzeżenia na wcześniejszych etapach procesu legislacyjnego, jednak kolejne wersje dokumentu nie przyniosły oczekiwanych zmian. Brak uwzględnienia emisji z hodowli zwierząt oraz efektu ILUC sprawia — zdaniem krytyków — że projektowane regulacje mogą dawać rolnikom fałszywe poczucie spełnienia wymogów klimatycznych, podczas gdy ich rzeczywisty wpływ na środowisko nie ulega znaczącej poprawie.
Przepisy dotyczące rolnictwa węglowego powinny obejmować pełen obraz emisji — wyłączenie hodowli zwierząt i pośrednich zmian użytkowania gruntów to poważna luka, która podważa wiarygodność całego systemu — wskazują organizacje ekologiczne w swoich stanowiskach.
Krytycy ostrzegają, że niekompletny system certyfikacji może prowadzić do zjawiska tzw. greenwashingu — sytuacji, w której podmioty uzyskują certyfikaty węglowe i związane z nimi korzyści finansowe bez rzeczywistego, mierzalnego wkładu w ograniczenie emisji gazów cieplarnianych.
Polska perspektywa: rolnictwo węglowe w krajowym kontekście
Dla Polski kwestia unijnych regulacji dotyczących rolnictwa węglowego ma szczególne znaczenie. Polska należy do największych krajów rolniczych w Unii Europejskiej — sektor ten stanowi istotną część krajowej gospodarki i zatrudnienia na obszarach wiejskich. Jednocześnie polskie rolnictwo zmaga się z wyzwaniami transformacji klimatycznej: presją na ograniczenie emisji, koniecznością dostosowania się do wymogów unijnej polityki rolno-środowiskowej oraz potrzebą dywersyfikacji źródeł dochodów rolników.
W tym kontekście dobrze zaprojektowane mechanizmy rolnictwa węglowego mogłyby być dla polskich gospodarstw rolnych realną szansą — zarówno na pozyskanie dodatkowych funduszy, jak i na modernizację praktyk rolniczych. Polska posiada znaczne zasoby zdegradowanych torfowisk i gleb organicznych, których odtworzenie mogłoby generować istotny potencjał pochłaniania węgla. Jednak warunkiem skuteczności takich działań jest właśnie rzetelny i kompletny system pomiaru i certyfikacji emisji — ten, którego brakuje, zdaniem organizacji ekologicznych, w obecnym projekcie unijnych przepisów.
Warto również wspomnieć, że Polska jest krajem o wysokim pogłowiu bydła i trzody chlewnej, co sprawia, że kwestia emisji z hodowli zwierząt jest dla naszego rolnictwa szczególnie istotna. Wyłączenie tego sektora z regulacji może oznaczać, że polska branża hodowlana nie zostanie objęta bodźcami do redukcji emisji metanu i podtlenku azotu, co byłoby stracona szansą zarówno dla klimatu, jak i dla potencjalnych przychodów rolników z tytułu certyfikatów węglowych.
Co dalej z projektem unijnych przepisów?
Projekt unijnych zasad rolnictwa węglowego jest nadal na etapie prac legislacyjnych. Organizacje ekologiczne zapowiadają kontynuację działań rzeczniczych i nacisk na instytucje UE, by przed finalizacją dokumentu uwzględniły zgłaszane zastrzeżenia. Kluczowym postulatem pozostaje rozszerzenie zakresu przepisów o emisje z hodowli zwierząt oraz uwzględnienie efektu pośrednich zmian użytkowania gruntów w metodologii certyfikacji.
Debata wokół rolnictwa węglowego wpisuje się w szerszy kontekst napięć między ambitnymi celami klimatycznymi Unii Europejskiej a interesami sektora rolniczego. Znalezienie równowagi między tymi dwoma obszarami będzie jednym z kluczowych wyzwań unijnej polityki w najbliższych latach — zarówno na poziomie wspólnotowym, jak i w poszczególnych państwach członkowskich, w tym w Polsce.
Jedno jest pewne: jeśli system rolnictwa węglowego ma realnie przyczynić się do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, a nie jedynie stworzyć kolejny mechanizm do podziału środków publicznych bez wymiernych efektów środowiskowych, konieczne jest wyeliminowanie wskazywanych przez ekspertów i organizacje ekologiczne luk. Czas na korekty jest teraz — zanim przepisy wejdą w życie i przez lata będą kształtować praktyki rolnicze w całej Unii.
