22 kwietnia 2025 roku, podczas obchodów Dnia Ziemi, organizacje ekologiczne i aktywiści klimatyczni podnieśli alarm w sprawie przyszłości Moratorium Sojowego dla Amazonii – porozumienia, które przez ostatnie dwadzieścia lat stanowiło jeden z filarów ochrony największego tropikalnego lasu świata. Wycofanie się z inicjatywy przez kluczowych handlarzy soją rzuca cień na dotychczasowe osiągnięcia i stawia pytanie: czy uda się uratować to, co przez dwie dekady z mozołem budowano?
Czym jest Moratorium Sojowe i jakie osiągnęło rezultaty?
Moratorium Sojowe dla Amazonii (Amazon Soy Moratorium) to dobrowolne porozumienie branżowe, które weszło w życie w 2006 roku. Jego sygnatariusze – duże firmy handlujące i przetwarzające soję – zobowiązali się do nieprzetwarzania ani niehandlowania soją pochodzącą z terenów Amazonii wyciętych po lipcu 2006 roku. Inicjatywa powstała jako bezpośrednia odpowiedź na gwałtowne przyspieszenie wylesiania w regionie, napędzanego globalnym popytem na paszę dla zwierząt hodowlanych oraz biopaliwa.
Przez dwie dekady obowiązywania moratorium efekty były imponujące. Szacuje się, że inicjatywa przyczyniła się do ochrony prawie dwóch milionów hektarów amazońskiego lasu – obszaru większego niż Słowenia. Wylesianie pod uprawy soi w brazylijskiej części Amazonii spadło drastycznie, a porozumienie stało się wzorcem dla innych branżowych inicjatyw antydeforestacyjnych na całym świecie.
Dlaczego moratorium jest dziś zagrożone?
Pomimo spektakularnych wyników, moratorium wchodzi w trzecią dekadę swojego istnienia mocno osłabione. Kluczowym problemem jest wycofywanie się z inicjatywy przez ważnych graczy rynku sojowego. Duże firmy handlowe, które przez lata stanowiły fundament porozumienia, sygnalizują rezygnację z uczestnictwa lub ograniczają swoje zaangażowanie.
Przyczyn kryzysu jest kilka. Po pierwsze, dobrowolny charakter moratorium sprawia, że nie istnieje żaden mechanizm prawny wymuszający przestrzeganie jego zasad. Po drugie, rosnąca konkurencja na globalnych rynkach rolnych i presja na obniżanie kosztów produkcji sprawiają, że zobowiązania środowiskowe traktowane są przez część podmiotów jako zbędny ciężar. Po trzecie, zmieniający się krajobraz polityczny w Brazylii przez ostatnie lata nie sprzyjał wzmacnianiu regulacji środowiskowych.
Aktywiści wskazują też na problem tak zwanego wylesiania pośredniego – nawet jeśli soja nie jest uprawiana bezpośrednio na wyciętych terenach, ekspansja plantacji wypycha hodowlę bydła na nowe obszary leśne, co prowadzi do tego samego rezultatu: kurczenia się Amazonii.
Co proponują aktywiści i eksperci?
Z okazji Dnia Ziemi organizacje ekologiczne przedstawiły szereg postulatów, które mogłyby uratować moratorium lub stworzyć w jego miejsce trwalsze mechanizmy ochronne. Wśród najważniejszych propozycji znalazły się:
- Zmiany w finansowaniu – wprowadzenie mechanizmów finansowych nagradzających firmy, które przestrzegają zasad moratorium, oraz karających tych, którzy je łamią lub się z nich wycofują. Mowa tu między innymi o zielonych obligacjach, funduszach klimatycznych i warunkowym dostępie do kredytów eksportowych.
- Regulacje prawne – przekształcenie dobrowolnego porozumienia w obowiązujące przepisy prawa, zarówno na poziomie brazylijskim, jak i w ramach regulacji importowych kluczowych rynków – Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych.
- Rozszerzenie zakresu – objęcie moratorium nie tylko soją, ale całym łańcuchem dostaw produktów rolnych powiązanych z wylesianiem, w tym wołowiny, oleju palmowego i kakao.
- Silniejsze mechanizmy monitoringu – wdrożenie zaawansowanych narzędzi satelitarnych i cyfrowych umożliwiających śledzenie pochodzenia soi w czasie rzeczywistym i wykrywanie naruszeń.
- Zaangażowanie sektora finansowego – nacisk na banki i fundusze inwestycyjne, aby warunkowały swoje decyzje kredytowe i inwestycyjne przestrzeganiem standardów antydeforestacyjnych przez klientów z sektora rolnego.
Kontekst europejski i polski – nowe regulacje UE jako szansa
Dyskusja o przyszłości moratorium sojowego nabiera szczególnego znaczenia w kontekście unijnego rozporządzenia o produktach niepowodujących wylesiania (EUDR), które nakłada na importerów i eksporterów obowiązek udowodnienia, że ich produkty nie pochodzą z obszarów, na których doszło do wylesiania lub degradacji lasów po 31 grudnia 2020 roku. Regulacja obejmuje m.in. soję, wołowinę, olej palmowy, drewno, kakao i kawę.
Dla Polski temat ten ma wymiar praktyczny. Polska jest jednym z największych w Europie producentów i eksporterów mięsa drobiowego i wieprzowiny, a branża hodowlana w ogromnym stopniu zależy od importowanej soi jako składnika pasz. Według danych branżowych, Polska importuje rocznie kilka milionów ton śruty sojowej, której znaczna część pochodzi z Brazylii i Argentyny – a więc z rejonów, gdzie problem wylesiania pod uprawy soi jest najbardziej dotkliwy.
Polscy hodowcy i przetwórcy mięsa będą musieli dostosować swoje łańcuchy dostaw do wymogów EUDR, co de facto oznacza konieczność weryfikacji, czy kupowana soja pochodzi z obszarów, na których nie prowadzono nielegalnego wycinania lasów. W tym sensie europejskie regulacje mogą stać się tym twardym mechanizmem egzekucji, którego dobrowolnemu moratorium zawsze brakowało.
Amazonia bez moratorium – co oznaczałoby jego upadek?
Specjaliści ds. ochrony środowiska nie mają wątpliwości: rozpad moratorium sojowego w sytuacji, gdy nie istnieje jeszcze w pełni sprawny system regulacyjny na poziomie globalnym, oznaczałby powrót do scenariusza sprzed 2006 roku. A ten był dramatyczny – w pierwszej połowie lat 2000. Amazonia traciła rocznie ponad 20 000 kilometrów kwadratowych lasu.
Las amazoński to nie tylko rezerwuar bioróżnorodności – dom dla milionów gatunków roślin i zwierząt, w tym wielu endemicznych. To także kluczowy regulator klimatu zarówno w skali regionalnej, jak i globalnej. Naukowcy ostrzegają, że wylesianie Amazonii może doprowadzić do tzw. punktu krytycznego (ang. tipping point), po przekroczeniu którego samoregeneracja ekosystemu stanie się niemożliwa, a las zacznie przekształcać się w sawannę – z katastrofalnymi skutkami dla klimatu całej planety.
Dwadzieścia lat – sukces czy niewystarczający krok?
Moratorium Sojowe dla Amazonii jest przykładem tego, że dobrowolne inicjatywy branżowe mogą przynosić realne, mierzalne efekty ochrony środowiska. Prawie dwa miliony uratowanych hektarów lasu to nie jest liczba abstrakcyjna – to konkretne drzewa, konkretne gatunki i konkretna pochłoniętość CO₂.
Jednocześnie kryzys, w jakim znalazło się moratorium, pokazuje granice podejścia opartego wyłącznie na dobrowolności. Bez twardych regulacji prawnych, skutecznych mechanizmów finansowych i transparentnych systemów monitoringu nawet najlepiej zaprojektowane porozumienia branżowe są narażone na erozję w obliczu krótkoterminowych interesów ekonomicznych.
Dzień Ziemi 2025 stał się okazją do przypomnienia, że ochrona Amazonii to nie tylko brazylijski problem – to globalne wyzwanie, którego skutki odczujemy wszyscy. Również w Polsce, przy każdym zakupie produktów odzwierzęcych, mamy swój niewielki, ale realny udział w tym globalnym równaniu.
