Ponad 15 miesięcy po zakończeniu naboru wniosków do programu „OZE – źródło ciepła dla ciepłownictwa” firmy ciepłownicze wciąż czekają na decyzje o finansowaniu. Z budżetu wynoszącego 2 miliardy złotych wykorzystano dotąd zaledwie 131 milionów złotych, co stanowi niespełna 6% dostępnych środków.
Pierwszy program tej skali w Polsce
Program finansowany z Funduszu Modernizacyjnego to pierwsza tego typu inicjatywa w Polsce, której celem jest wsparcie budowy lub przebudowy źródeł ciepła zasilanych energią odnawialną – z wyłączeniem biomasy. Budżet programu ustalono na 2 miliardy złotych, w tym 1,43 miliarda złotych na dotacje i 570 milionów złotych na pożyczki.
Wsparcie mogą otrzymać inwestycje o mocy zainstalowanej minimum 2 MWt, oparte na:
- Pompach ciepła
- Kolektorach słonecznych
- Geotermii
- Przyłączach do sieci ciepłowniczej
- Magazynach ciepła
Duże zainteresowanie, powolna realizacja
Odzew na ogłoszony przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej nabór okazał się znaczący – złożono 36 wniosków na łączną kwotę prawie 2,3 miliarda złotych. Wnioskowane wsparcie przewyższyło dostępny budżet, co świadczy o rzeczywistym zapotrzebowaniu rynku na tego typu inwestycje.
Dotychczas podpisano jednak umowy dla zaledwie trzech projektów:
- PEC Gliwice – 69,1 mln zł dotacji i 47,5 mln zł pożyczki na pompy ciepła, instalację solarną i magazyn ciepła
- MPI Kos-Eko w Kościerzynie – 11 mln zł na pompy ciepła
- Dalkia Polska Energia w Mysłowicach – 3,2 mln zł na pompy ciepła
Presja regulacyjna narasta
Powolne tempo rozpatrywania wniosków szczególnie niepokoi mniejsze przedsiębiorstwa ciepłownicze, w tym komunalne, które bez publicznego wsparcia mają trudności z finansowaniem transformacji energetycznej. Problem jest tym bardziej palący, że już od 2028 roku 5% ciepła produkowanego przez przedsiębiorstwa ciepłownicze powinno pochodzić z OZE.
Według najnowszych danych Urzędu Regulacji Energetyki, w 2024 roku udział OZE w ogólnej produkcji ciepła sieciowego w Polsce wynosił 14,7% i wzrósł względem 2023 roku zaledwie o 0,3 punktu procentowego. W tej statystyce dominuje biomasa, a niewielki udział stanowią geotermia i inne technologie „bez ognia”.
Wyzwania dla planowanych projektów
Mariusz Twardawa, ekspert ds. ciepłownictwa w Instytucie Energetyki Odnawialnej, zwraca uwagę na negatywne konsekwencje długiego oczekiwania na decyzje finansowe:
„Planowane projekty tracą na kilku płaszczyznach. Zmienia się otoczenie prawne, rosną koszty inwestycji z uwagi na sytuację gospodarczą i geopolityczną, a projekty praktycznie stają się niemożliwe do zrealizowania w przewidzianych terminach”
Ekspert podkreśla także problem z dostępnością technologii. Pompy ciepła dla ciepłownictwa są produkowane na indywidualne zamówienia, głównie przez firmy skandynawskie. Jednoczesne złożenie 20-30 zamówień przez polskie firmy ciepłownicze może stanowić wyzwanie logistyczne i cenowe.
Sytuacja w kontekście polskim
Problem powolnego rozdysponowywania środków na transformację energetyczną ciepłownictwa w Polsce ma szerszy kontekst. NFOŚiGW odpowiada za coraz więcej programów wsparcia, a jego możliwości kadrowe nie nadążają za napływem wniosków. W efekcie czas oczekiwania na decyzje często liczy się w miesiącach, a nawet latach.
Dodatkowo sektor wciąż czeka na rządową „Strategię dla ciepłownictwa do 2030 r. z perspektywą do 2040”. Mimo że jej wstępny projekt przedstawiono do konsultacji w 2022 roku, dokument nie został jeszcze finalnie przyjęty. Wiceminister energii Konrad Wojnarowski wskazał jako termin ukończenia strategii rok 2026.
Perspektywy rozwoju
NFOŚiGW zapowiedział kolejny nabór do programu „OZE – źródło ciepła dla ciepłownictwa”, który pierwotnie miał ruszyć 10 stycznia 2026 roku. Uruchomienie naboru uzależnione jest jednak od uzyskania pozytywnej oceny Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Fundusz planuje w trzecim kwartale tego roku wystąpić o dodatkowe środki z Funduszu Modernizacyjnego.
Transformacja polskiego ciepłownictwa w kierunku odnawialnych źródeł energii jest procesem koniecznym i nieodwracalnym. Jednak aby przebiegła skutecznie, potrzebne są nie tylko miliardy złotych wsparcia, ale także sprawnie działające instytucje oraz jasne regulacje prawne. Obecne opóźnienia mogą zagrozić realizacji celów klimatycznych Polski i zwiększyć koszty całego procesu transformacji.
