Polska od lat uchodzi za kraj z ogromnym, lecz uśpionym potencjałem w obszarze biogazu i biometanu. Rolnictwo, przemysł spożywczy, gospodarka odpadami komunalnymi – wszystkie te sektory generują substraty, które mogłyby zasilać setki nowych instalacji. Tymczasem udział biogazowni w krajowym miksie odnawialnych źródeł energii nie przekracza 1%. Co stoi na przeszkodzie?
Ogromny potencjał, skromne wykorzystanie
Szacunki branżowe wskazują, że potencjał biogazu rolniczego w Polsce wynosi ponad 8 miliardów metrów sześciennych rocznie. To wartość przekraczająca krajowe wydobycie gazu ziemnego – liczba robi wrażenie, zwłaszcza w kontekście trwającej transformacji energetycznej i konieczności odchodzenia od paliw kopalnych.
Biometan, czyli biogaz oczyszczony do jakości gazu sieciowego, może być wtłaczany bezpośrednio do gazociągów lub wykorzystywany jako paliwo w transporcie ciężkim i komunikacji miejskiej. Jego właściwości są niemal identyczne z gazem ziemnym, co czyni go wyjątkowo elastycznym nośnikiem energii. A jednak – podczas gdy fotowoltaika i energetyka wiatrowa przeżywają w Polsce prawdziwy boom – biogazownie pozostają w cieniu, niemal niezauważane w statystykach OZE.
Pod koniec 2025 roku w Polsce zgłoszonych było 195 dużych instalacji biogazowych oraz 103 mikrobiogazownie funkcjonujące przy gospodarstwach rolniczych. Do tego dochodziło 91 biogazowni odpadowych i 103 instalacje komunalne. Liczby te brzmią imponująco, dopóki nie zestawimy ich z potencjałem, który wciąż czeka na zagospodarowanie.
Serwis po gwarancji – zapomniana strona inwestycji
Problemem polskiego sektora biogazowego nie jest już wyłącznie brak nowych inwestycji. Coraz wyraźniej widoczna staje się kwestia jakości istniejących instalacji i ich długoterminowego utrzymania. Polskie biogazownie powstawały w różnych okresach, często przy użyciu niejednorodnych technologii i komponentów sprowadzanych od różnych dostawców. Skutkiem jest ogromne zróżnicowanie standardów technicznych, które dramatycznie utrudnia serwisowanie na szeroką skalę.
Szczególnie dotkliwy problem pojawia się po upływie okresu gwarancyjnego. Część instalacji nie ma zapewnionego wsparcia ze strony pierwotnego producenta urządzeń, a rynek wyspecjalizowanych firm serwisowych pozostaje wąski. Kłopoty dotyczą m.in. armatury przemysłowej – zaworów, systemów regulacyjnych oraz elementów automatyki – które z biegiem czasu tracą szczelność i sprawność.
Teoretycznie regeneracja takich komponentów jest możliwa i ekonomicznie uzasadniona. W praktyce wymaga jednak specjalistycznej wiedzy oraz odpowiednio wyposażonego zaplecza technicznego, które w Polsce wciąż nie jest powszechnie dostępne. Efekt? Instalacje, które mogłyby przez lata produkować tanią, stabilną energię, stoją bezczynnie lub pracują ze znacznie obniżoną wydajnością.
Sieć gazowa zamknięta na biometan
Kolejnym wąskim gardłem jest infrastruktura przesyłowa. Choć biometan może być pod względem technicznym wtłaczany do sieci gazowej – i jest to jedno z jego największych atutów – liczba instalacji realnie podłączonych do systemu gazowniczego pozostaje symboliczna. Warto podkreślić, że pierwsza taka instalacja w Polsce została uruchomiona dopiero w 2025 roku.
To opóźnienie ma konkretne konsekwencje. Producenci biometanu, którzy nie mogą korzystać z sieci gazowej, muszą szukać alternatywnych kanałów zbytu – lub rezygnować z części potencjału swojej instalacji. Bez systematycznej rozbudowy sieci i uproszczenia procedur przyłączeniowych rynek biometanu będzie rósł znacznie wolniej, niż wynikałoby to z jego realnych możliwości.
Regulacje i niepewność inwestycyjna
Branża biogazowa od lat wskazuje na potrzebę stabilnego otoczenia prawnego. Inwestorzy, którzy decydują się na budowę biogazowni, angażują znaczny kapitał na wiele lat. Niepewność regulacyjna – zarówno na etapie uzyskiwania pozwoleń, jak i późniejszej eksploatacji – skutecznie zniechęca część potencjalnych inwestorów lub znacząco podnosi koszty projektu.
Postulaty sektora są jasne:
- stabilne i przewidywalne przepisy dotyczące wsparcia dla OZE, w tym biogazowni,
- uproszczenie i przyspieszenie procedur administracyjnych przy budowie nowych instalacji,
- ujednolicenie standardów technicznych, które ułatwiłoby serwisowanie i wymianę komponentów,
- realne wsparcie inwestycyjne, m.in. ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Na szczęście pewne zmiany są już w toku. Nowelizacje prawa energetycznego oraz programy dofinansowań NFOŚiGW mają stopniowo odblokować sektor. Pytanie, czy tempo tych zmian będzie wystarczające, aby dogonić kraje, które znacznie wcześniej postawiły na biometan – jak Niemcy, Dania czy Szwecja.
Biogazownie jako stabilny filar energetyki
W debacie o transformacji energetycznej często pomija się jeden kluczowy atut biogazowni: ich dyspozycyjność. W przeciwieństwie do elektrowni wiatrowych czy fotowoltaicznych, które produkują energię wyłącznie przy sprzyjających warunkach atmosferycznych, biogazownie mogą pracować przez około 90% czasu w ciągu roku. Oznacza to stabilną, przewidywalną produkcję energii – coś, czego system elektroenergetyczny potrzebuje coraz bardziej w miarę wzrostu udziału niestabilnych źródeł OZE.
Biogazownie niosą ze sobą jeszcze inne korzyści, często niedoceniane w publicznej debacie:
- Zagospodarowanie odpadów rolniczych i przemysłowych – gnojowica, odpady z przemysłu spożywczego czy osady ściekowe zamiast trafiać na składowiska, stają się cennym surowcem energetycznym.
- Produkcja pofermentu – pozostałość po fermentacji beztlenowej może zastępować nawozy mineralne, ograniczając zależność rolnictwa od importowanych nawozów sztucznych.
- Redukcja emisji metanu – zagospodarowany biogaz to metan, który w przeciwnym razie trafiałby do atmosfery jako silny gaz cieplarniany.
Co dalej z polskim biogazem?
Polska stoi przed realną szansą, aby w ciągu najbliższej dekady stać się jednym z czołowych producentów biometanu w Europie. Warunki naturalne i rolnicze po temu są. Brakuje jednak spójnej strategii, która połączyłaby rozbudowę infrastruktury przesyłowej, stabilne wsparcie regulacyjne i rozwój krajowego zaplecza serwisowego.
Zwiększanie liczby instalacji to tylko jeden z elementów układanki. Równie ważne – a może ważniejsze – jest zadbanie o to, aby instalacje już działające pracowały sprawnie i mogły być szybko serwisowane. Bez dobrze funkcjonującego ekosystemu technicznego nawet najlepsze nowe projekty nie przełożą się na dynamiczny rozwój sektora.
Biogaz i biometan to nie futurystyczna technologia – to sprawdzone, dojrzałe rozwiązania, które czekają wyłącznie na właściwe warunki do rozkwitu. Czy Polska w końcu stworzy te warunki? Odpowiedź poznamy w ciągu najbliższych kilku lat.
